Tetraplegik • Chce sie rozwiesc z mezem by byc z on, potrzebuje rady
Strona 1 z 2

Chce sie rozwiesc z mezem by byc z on, potrzebuje rady

: 14 lis 2008, 14:30
autor: Gosc Ania
Witam wszystkich, pisze na tym forum bo potrzebuje rady a nie mam z kim o tym porozmawiac licze na was. Jesem mezatka od trzech lat w tym dwa lata w separacji. Gdy bylismy w separacji wyjechalam za granice by uciec od niego, choc nadal go kochalam ale wiem ze nie zaslugiwal na moje uczucie. Poznalam tam wspanialego mezczyzne i nie przeszkadzalo mi to ze nie moze chodzic i ma problemy zdrowotne, chcialam byc z nim jednak on mnie odtracil po pewnym czasie mowil ze przestal mnie kochac,nie chcialam go do niczego zmuszac wiec odeszlam jednak wciaz go kochalam. Minely trzy miesiace i postanowilam wrocic do Polski bo tam nie potrafilam o nim zapomniec. Po powrocie spotkalam sie z mezem przed rozprawa sadowa blagal mnie o jeszcze jedna szanse a ja zgodzilam sie, obiecal ze nigdy mnie juz nie zdradzi i nie dotrzymal obietnicy nie dawno dowiedzialam si ze przez prawie rok jak jestesmy razem kontaktowal sie z tamta przysylali sobie zdjeci pisali itd. maz mowi ze to tylko kolezanka a ja nie wiem w co juz wierzyc. W tym czsie odezwal sie do mnie chlopak ktorego pokochalam, napisal ze nadal mnie kocha tylko nie chcial mnie obarczac swoja osoba i kalectwem dlatego mnie odtracil, pytal czy moje uczucie nie wygaslo ... Nie odpisalam jeszcze nic bo nie wiem co robic kocham go bardzo ale boje sie rodziny oni nie zrozumieja mojej milosci do niego...co robic? Zostawic to wszystko i jechac do niego ?

: 14 lis 2008, 16:52
autor: Zagadka
Milosc jest nieobliczalna:)
Jesli naprawde go kochasz to jedz
Ja sam jestem ON i jest taka dziewczyna o ktorej mysle praktycznie codziennie
Kiedys wydawalo mi sie, ze cos z tego moze byc, ale mieszkamy 40 km od siebie i dla nas dwoch mlodych osob jest to przeszkoda, a sam nadal nie wiem czy ona chcialaby tak naprawde ze mna zwiazac i tez jak Twoja milosc unikam z nia tego tematu
Kiedys pisalismy na ten temat ze soba i mnie zbyla, ze tak powiem:)
Pozniej juz tego tematu nie podejmowalem, ze strachu, ze mnie odrzuci
Miedzy mna, a nia byla raczej tylko chemia, a nie prawdziwe swiadome uczucie, mysle o niej bo mi sie podoba, a czy ze mna bedzie, zobaczymy jak wroci z zagranicy
Wszystko okaze sie za miesiac
Jesli chcesz z nim byc to badz, jesli jest do tego samodzielny to jeszcze lepiej
Wez pod uwage takze miejsce gdzie chcialabys z nim mieszkac, wiesz bariery architektoniczne
A rodzina sie nie przejmuj
Twoj wybor wezmiesz dobrego niepelnosprawnego lub niedobrego sprawnego

: 15 lis 2008, 10:26
autor: Nadira
Nie no człowieku tak to nie generalizuj tu widzę ukryta ale świadoma podpuchę .Kto przeczyta Twoje ostanie zdanie od razu wpadnie w pułapke i wybierze "dobrego On....."
Ty kobieto sama musisz to rozstrzygnąc kogo wolisz nie obarczaj swoimi sprawami i dylematami innych .Postąp odpowiedzialnie ,Malżeństwo jest najwazniejsze .

: 16 lis 2008, 02:24
autor: Zagadka
Nadira jesli chodzi o ostatnie zdanie to chodzi w nim o to czy chce byc z czlowiekiem sprawnym, ale z ktorym jest w separacji czy z kulawym, ale kochajacym i takze chodzilo o to, ze z chodzacym jedyny, a moze i az problem bedzie to, ze sie nie kochaja, a z kulawym jest im dobrze tylko, ze on, no wlasnie jest kulawy
Moze i odstraszam teraz sprawne kobiety od kulawych tym, ze moze byc czasem ciezko w roznych sypuacjach, ale nie ma co mydlic oczu, to jej zycie i musi byc swiadoma podejmowanych decyzji:)

: 16 lis 2008, 03:54
autor: 4-listna koniczynka
No i prosze - kolezanka Nadira - znowu utrafila w dziesiatke: nie dosc, ze zmyla glowe dziewczynie za to ze szuka na forum pomocy w trudnej zyciowej sprawie to jeszcze dala popalic Zagadce za to ze robi jakies insynuacje i cichaczem podsuwa gotowe rozwiazanie - czyli zwiazek z ON.

A potem sama - bron Boze, wcale nie insynuujac niczego - zagrzmiala , ze malzenstwo to sprawa najwazniejsza i podkreslila sprawe odpowiedzialnosci....! Zero konsekwencji i logiki - jak zwykle :evil:

A moze jednak ona ma racje - malzenstwo jest tutaj najwazniejsze...albo w nim pozostac albo je rozwiazac raz a dobrze ! Zastanow sie Aniu czy chcesz byc nadal oszukiwana i zdradzana i czy to co czujesz w chwili, gdy sie dowiadujesz o mezowskich oszustwach jest tym co chcesz czuc przez reszte Tojego zycia? Bo, ze on ni poprzestanie i mimo obietnic bedzie robil swoje to prawie pewne...ten typ tak ma...Zdrada to jego narkotyk, sposob na zycie. Bedzie odczuwal wyrzuty sun´mienia, bedzie cie kochal (po swojemu, ale jednak ) i ...nadal zdradzal...Przemysl to wszystko dokladnie - wybor wcale nie jest taki prosty...i wymaga odwagi...

A co do ON - to co zrobisz, bedzie ( albo powinno byc) konsekwencja decyzji odnosnie malzenstwa...Bo jesli bedziesz uczestniczyc i w jednym i w drugim..hmm...moze byc ci ciezko z tym zyc...

Powodzenia - 4-ro...

: 16 lis 2008, 11:31
autor: equinox
Nadira pisze:Nie no człowieku tak to nie generalizuj tu widzę ukryta ale świadoma podpuchę .Kto przeczyta Twoje ostanie zdanie od razu wpadnie w pułapke i wybierze "dobrego On....."
Ty kobieto sama musisz to rozstrzygnąc kogo wolisz nie obarczaj swoimi sprawami i dylematami innych .Postąp odpowiedzialnie ,Malżeństwo jest najwazniejsze .
Ostatnie zdanie cyt. małżeństwo jest najważniejsze. chyba już trzeba schować do lamusa to nie te czasy gdy się piętnowało kobiety rozwiedzione etc.
idź za głosem serca z rozsądkiem rozumu żyjemy tylko raz ............
pozdrawiam equinox

: 16 lis 2008, 11:37
autor: Gość
ale wcale nie jest powiedziane ze ten na wózku jest dobry, niby takie jest załozenie, ale moze byc bledne, przeciez ten sprawny tez jak sie poznaliscie byl z zalozenia dobry skoro wzieliscie slub i macie dzieci, zreszta to ze drugi gosc jest na wózku wcale nie oznacza ze nie bedzie mial ochoty cie zdradzac , poprostu nie bedzie mial tyle okazji do tego, ale mysli sa jeszcze bardziej kudłate niz u sprawnego, uwierz mi bo sam jestem na wózku i mam duzo kolegów, zreszta sprawe przesądzaja tutaj dzieci, skoro je masz to ich szczescie powinno byc najwazniejsze ( a miłoscia sie nie sugeruj bo to moze sie okazac tylko zauroczenie ktore minie po 6 miesiacach jak zawsze i zostanie tylko nic nie warty kaleka, ktory sciagnie na ciebie problemy i troski)

: 16 lis 2008, 12:21
autor: go?
może być także tak, że ten niepełnosprawny facet - odtrącił cię, bo mu się zdawało, że ułoży sobie życie lepiej bez ciebie (może miał na oku jakąś inną?)
i może mu nie wyszło, może przypomniał sobie o tobie i twoich deklaracjach - taka furtka bezpieczeństwa, którą otworzył i przez którą woła ciebie: wróć do mnie, kocham cię a tamto ranienie ciebie to nieporozumienie wynikające z mojego rozdarcia, a wszystko dla twojego dobra?
niepełnosprawny mężczyzna jest skonstruowany emocjonalnie bardzo podobnie do sprawnego, to może być tylko gra z jego strony

może być też oczywiście tak, że on cię faktycznie kocha i jak ci powiedział: nie chciał cię obarczać sobą i swoimi problemami

ale to tylko ty wiesz jak jest, ty go znasz, ty możesz wykazać się kobiecą intuicją, aby zinterpretować jego zachowania

jeśli jesteś z mężem w separacji, może dogadaj się z nim że wyjeżdżasz na jakiś czas żeby przemyśleć wasz związek i jego celowość - spróbuj z tamtym, a jeśli uznasz że to nie to czego chcesz - wróć do męża?
wasze małżeństwo i tak jest przetrącone, jesteście w separacji, może to pozwoli tobie i mężowi podjąć jakieś decyzje w których będziecie konsekwentni?

: 16 lis 2008, 13:50
autor: gosc Ania
Witam wszystkich i dziekuje za odpowiedzi wszystkim. nadira zmylas mi glowe choc kazdy ma prawo do wlasnego zdania i ja szanuje mimo iz mam inne, bo jesli twoj maz cie nie szanuje lub bije, zdradza to mimo wszystko mamy przy nim trwac i nadstawiac drugi policzek? jedna z osob napisala ze te czasy juz minely i ma racje gdy rozwodki byly potepiane.

Z mojego malzenstwa nie ma dzieci bo gdyby byly sytuacja bylaby jeszcze trudniejsza.
Ja naprawde nie chcialam nikogo obarczac swoimi problemami, kazdy jest czlowiekiem myslacym i jesli bedzie chcial to podzieli sie swoimi pogladami i przemysleniami bo czasami my sami nie umiemy spojrzec na sprawe obiektywnym okiem. A ja nie mialam z kim o tym porozmawiac.

Co do mojej milosci bo tak go nazywam, on jest kochanym czlowiekiem i wiem ze nie jestem zadna furtka poprostu bal sie ze zmarnuje mi zycie jesli z nim bede.. ale bez milosci zycie nie jest nic warte nawet jesli masz duzo pieniedzy to nie ciesza cie proste zeczy gdy nie masz uczucia od drogiej osoby a milosc jednostronna potrafi zniszczyc czlowieka. Mimo iz jestem sprawna zycie nie bylo dla mnie lekkie ale pewnie dla kazdego na tym forum wiec nie ma co uzalac sie nad soba i lepiej skoncze ten wywod. Zdaje sobie sprawe ze zycie z on nie jest lekkie ale czy zycie ze sprawnym jest? z moich doswiadczen tez nie, a kazdy sprawny moze miec wypadek ibadz zachorowac i czy jesli kochamy to osobe to ja zostawimy? bo robi sie nie wygodnie i ciezko,ja bym nie umiala bo jesli jest milosc to przetrwa sie najgorsze dni...

Co do zdani ze moze skoro jestem w separacj to powinnam dogadac sie z mezem wyjechac a jak z tamtym sie nie ulozy to wrocic do meza, to nie dla mnie ja bym tak nie umiala to igranie z uczuciami ich i moimi. Moj maz mnie zdradza wczoraj wszystko wyszlo mam dowody choc ludzilam sie ze to tylko kolezanka, dziwie sie ze woli ja a nie mnie. Mi naprawde nic nie brakuje moze nie bede teraz skromna ale jestem ladna kobieta, jak mialam 17 lat bylam modelka jestem zaradna dobrze gotuje, awsze dom byl posprzatany obiad na stole....a ona jest mala nie zbyt zgrabna ale 9 lat mlodsza od niego moj maz ma 30 lat ja 26. Bylam z nim od 16 roku zycia i teraz wiem ze to byl blad... zmarnowalam tyle lat i zawsze bylam wierna, on zdradzal to teraz wiem no ale coa za glupote swoja sie placi..to malzenstwo nie ma sensu, potrzebuje tylko troche energi i odwagi by to skonczyc...

Co do moje milosci powiedzial mi ze nie chcial byc ze mna bo oprucz tego co pisalam wczesniej nie rozumial dlaczego chce byc z nim a moge byc z kazdym... A odpowiedz jest prosta milosc...

Mysle ze lepiej przezyc chocby pare chwil w milosci niz cale zycie zalowac ze sie jej nie zaznalo..

: 16 lis 2008, 16:00
autor: equinox
gosc Ania pisze: jedna z osob napisala ze te czasy juz minely i ma racje gdy rozwodki byly potepiane.

Z mojego malzenstwa nie ma dzieci bo gdyby byly sytuacja bylaby jeszcze trudniejsza.
Ja naprawde nie chcialam nikogo obarczac swoimi problemami, kazdy jest czlowiekiem myslacym i jesli bedzie chcial to podzieli sie swoimi pogladami i przemysleniami bo czasami my sami nie umiemy spojrzec na sprawe obiektywnym okiem. A ja nie mialam z kim o tym porozmawiac.

.. ale bez milosci zycie nie jest nic warte nawet jesli masz duzo pieniedzy to nie ciesza cie proste zeczy gdy nie masz uczucia od drogiej osoby a milosc jednostronna potrafi zniszczyc czlowieka.

Mysle ze lepiej przezyc chocby pare chwil w milosci niz cale zycie zalowac ze sie jej nie zaznalo..
Jest dokładnie jak piszesz ....w życiu piękne są tylko chwile.....dla których się żyje.....
.......a samotność to straszna trwoga......
chyba sama sobie odpowiedziałaś co masz zrobić....
pozdrawiam życzę szczęścia
equinox

: 16 lis 2008, 21:09
autor: sef
sam jestem kulawy i uwazam, ze wiekszosc kulawych to cwane swiry. :twisted:

: 17 lis 2008, 10:17
autor: Nadira
dobrze zauważyłes Sef .Manipulkowanie to nie tylko domena "zdrowych złych "mężczyzn i kobiet zreszta tez ,a juz tzwn kulawi maja ja opanowana do perfekcji .

Ja wychodzę z takiego załozenia ,że jak z mezem sobie życia nie wyprostujesz to i z kulawym tez nie , ani z żadnym innym .
Skoro cie zabolało to znaczy ,ze jest w mych słowach ziarno prawdy..
Zmień siebie kobieto a potem oczekuj zmainy od męża.Bez powodu nie było tych zdrad.Ale skoro doszukujesz sie winy tylko w "zdrowym złym mężu "to moze lepiej dla tego męża jak se od niego pójdziesz ,ale w razie kolejnej porażki miej pretensje tylko do siebie .

: 17 lis 2008, 10:57
autor: Gosc Ania
Nadira dla mnie twoje wypowiedzi nie sa obiektywne, ale mimo wszystko nie zycze ci tego co ja musialam przezyc a wole nie pisac o tym na forum bo chce zapomniec, po drugie kazdy zwiazek czy to ze sprawnym czy z on moze nie wyjsc takie zycie... mojej winy w tym nie widze poprostu trafilam na czlowieka falszywego inie umiem sie z tego wyplatac, a nie zamierzam dostawac po glowie i jeszcze sie z tego cieszyc. Masz swoje zdanie, ale troche chore ale ok. zycze szczescia z takim podejsciem do ludzi i swiata. Nie nawidze gdy ktos uzywa okreslenia kulawy, a jesli nadal chcesz pisac takie wypowiedzi to lepiej daj sobie spokoj mnie to naprawde nie rusza a szkoda twojej energi :) . Zycze ci milosci bo chyba ci jej brakuje..

Wole slyszec wypowiedzi osob dojrzalych nie koniecznie z racji wieku a dojrzalych emocjonalnie i psychicznie a z twoich wypowiedzi wynika ze do takich nie nalezysz. Czytalam twoje wypowiedzi do innych tematow i raczej nie grzeszysz zrozumieniem ...itd.

Dziekuje za wypowiedz kolegi chyba masz racje ze sama sobie odpowiedzialam, to chore malzenstwo ktore trzeba skonczyc bo nie mam sily dawac kolejnej entej szansy tak jak pisala 4 listna koniczynka ten typ tak ma i sie nie zmieni. A czy pozniej ulozy sie z on czy nie ryzyko jak z kazdym czlowiekiem...ale w tym przypadku milosc jest obustronna on jest dojrzaly ma32 lata ale pod wzgledem emocjonalnym tez wiec mam nadzieje ze sie uda :) i ma w sobie wiecej zycia niz nie jeden sprawny.

: 17 lis 2008, 16:11
autor: 4-listna koniczynka
Droga Aniu - jakakolwiek bedzie Twoja decyzja w sprawie TOJEGO malzenstwa - zycze ci (zapewne z innymi uczestnikami forum) powodzenia - bo najlatwiej Ci nie bedzie... bez wzgledu na to czyja wina, czyj blad itd, itd,......

Wyglada nato iz juz wiesz co zrobisz jak juz wczesniej - podkreslil Equinox.

Co do kolezanki Nadiry....wzrusza mnie swoim patetycznym sposobem wyrazania sie na temat moralnosci i "swietej "racji....w jej przypadku powiedzenie ze "milczenie jest zlotem" jest jak najbardziej adekwatne... :twisted:

: 17 lis 2008, 17:04
autor: gosc Ania
4-listna koniczynko dziekuje za twoje slowa czuje ze masz doswiadczenie zyciowe, bo rozumiesz zycie i jesli krytykujesz to w sposob taki ze mozna z tego wyciagnac jakas racje :) . Wina za rozpad malzenstwa zawsze lezy po dwoch stronach ja wiem w czym jest moja, tak bardzo chcialam byc przez niego kochana i doceniana ze godzilam sie na wszystko dajac z siebie wszystko,poprostu bylam za dobra i nie dostalam nic w zamian.
Ale zycie toczy sie dalej i gleboko wierze ze bede szczesliwa i wszystkim tego zycze na tym forum a przedewszystkim milosci buziaki dla wszystkich :)

Ps. decyzja podjeta za miesiac wyjezdzam do niego na stale, wiem ze zycie w jego kraju bedzie dla niego latwiejsze, a ja bede go uczyc polsiego jezyka choc to nie latwe :) pojutrze lece go odwiedzic bo jest w szpitalu ale bedzie okej. :)