wasze historie czyli dlazczego jeżdzicie na wózku

Towarzyskie pogaduchy, niekoniecznie przy kawie.

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
robak
gaduła
Posty: 1007
Rejestracja: 16 gru 2009, 15:06
Kontakt:

Re: wasze historie czyli dlazczego jeżdzicie na wózku

Post autor: robak » 22 mar 2016, 12:47

Witamy w drużynie , ja jak leżę pod kołdrą też wyglądam całkiem całkiem . Mama by powiedziała robaczku ależ przystojny ..

Zakatarzony
milczek
Posty: 12
Rejestracja: 26 kwie 2016, 11:11

Re: wasze historie czyli dlazczego jeżdzicie na wózku

Post autor: Zakatarzony » 28 kwie 2016, 09:35

Jeżdżę na wózku, bo mój pracodawca szukał oszczędności gdzie się dało. Byłem budowlańcem. Pamiętnego dnia, wraz z kolegami wykonywaliśmy elewację w budynku mieszkalnym. Byliśmy akurat na wysokości trzeciego piętra, gdy przewróciło się rusztowanie. Wylądowałem na trawie, przygniotło mnie kilka przęseł. Kolega, który w momencie wypadku stał koło mnie, spadł ponad 3 metry ode mnie, jego przygniótł nasz trzeci kolega. Kolega, który był na samej górze, niestety wypadku nie przeżył. U mnie doszło do uszkodzenia na poziomie L3-L5, jakieś czucie w nogach jest, jednakże samodzielnie ani nawet o kulach nie jestem w stanie się przemieszczać.

Srebrna
milczek
Posty: 11
Rejestracja: 21 maja 2016, 22:39

Re: wasze historie czyli dlazczego jeżdzicie na wózku

Post autor: Srebrna » 22 maja 2016, 21:57

Ja to klasyka gatunku - dzwon autem. Wyjazd z koleżanką nad morze. Było chwile po godzinie 17, zbliżałyśmy się do Kołobrzegu, nagle auto jadące przed nami wpadło w poślizg. Ja oczywiście po hamulcach i to była ostatnia rzecz, którą zapamiętałam. Ciężarowe Iveco wręcz wbiło się w moją Lagunę, obróciło nas i wypadłyśmy z drogi, zatrzymując się na drzewie ponad 40 metrów od miejsca uderzenia. Wieloodłamowe złamanie nóg, złamana miednica, złamany L4, pęknięte dwa żebra, złamany obojczyk, złamany nos, pęknięta kość jarzmowa. Poza bliznami pozostał mi niedowład nóg, jakieś tam czucie w nich jest, nie jestem jednak w stanie w pełni na nich stać. Koleżanka w wypadku straciła nogę, była też mocno połamana.

Johan
niemowa
Posty: 9
Rejestracja: 08 maja 2016, 23:23

Re: wasze historie czyli dlazczego jeżdzicie na wózku

Post autor: Johan » 25 maja 2016, 11:10

Ja zamieniłem dwa kółka na cztery w klasyczny sposób. Piękna pogoda, długa prosta, mały ruch. Przy dosyć dużej prędkości najechałem na pozostałości po kolizji sprzed godziny czy dwóch, jakieś rozbite kawałki reflektorów, szkła, plastiki. Prawdę powiedziawszy to ich nawet nie widziałem, przy dużej prędkości po prostu nie byłem w stanie. Szarpnięcie, ślizg i barierka. I tak się skończyła moja przygoda. Można powiedzieć, że kość ogonowa znalazła się nie tam gdzie powinna. Przez pierwszy rok był całkiem duży niedowład, gdzie nie byłem nawet w stanie o kulach ustać, teraz - po trzech latach od wypadku jestem w stanie samodzielnie z pomocą kul przejść nawet 3-4 metry i stale widzę poprawę.

Marcel
gaduła
Posty: 562
Rejestracja: 06 sty 2015, 18:40
Lokalizacja: Made in PRL

Re: wasze historie czyli dlazczego jeżdzicie na wózku

Post autor: Marcel » 25 maja 2016, 14:36

Wnioski wyciągnąłeś? Wsiadłbyś ponownie na motor i jazda bez namysłu?

tiimi83
gawędziarz
Posty: 57
Rejestracja: 20 paź 2014, 16:49
Lokalizacja: STG

Re: wasze historie czyli dlazczego jeżdzicie na wózku

Post autor: tiimi83 » 26 maja 2016, 09:02

U mnie trochę pechowo. Pojechałem z żoną i dzieciakami moimi i siostry łącznie 5 nad jeziorko. Postanowiłem sobie 3 razy skoczyć, sprawdzona głębokość i wszystko ok. Miałem wychodzić, ale mówię jeszcze raz sobie skoczę. Patrzę na pomoście napis 2m więc skaczę. W rzeczywistości było niewiele ponad metr, a że dno ciemne to nie było tego widać. Jednym słowem kicha. Najbardziej ucierpiał C7, ale cóż takie życie;p

Awatar użytkownika
robak
gaduła
Posty: 1007
Rejestracja: 16 gru 2009, 15:06
Kontakt:

Re: wasze historie czyli dlazczego jeżdzicie na wózku

Post autor: robak » 26 maja 2016, 14:41

Srebrna utrzymujesz kontakt z koleżanką?
Tiimi - pierwsze dwa razy skończyłeś i było OK czyli trzeci raz skakałeś w inne miejsce? Jeżeli było napisane 2 metrya było metro trzeba wziąć kogoś za mordę.
Nigdy nie byłem dobrym pływakiem Ale jaka jest przyjemność skakania na główke? To nie można sobie skakać na nogi. ; - )

janusz84
gaduła
Posty: 667
Rejestracja: 20 sie 2014, 22:31
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie. DK 80.
Kontakt:

Re: wasze historie czyli dlazczego jeżdzicie na wózku

Post autor: janusz84 » 26 maja 2016, 18:46

Skakanie na główkę było dosyć pospolite ,a przyjemność taka że wchodzisz wślizgiem pod wodę i fajnie wypływasz..... lub jak się walnie w dno no to raczej kończy się źle...... więc lepiej skakać na nogi .

tiimi83
gawędziarz
Posty: 57
Rejestracja: 20 paź 2014, 16:49
Lokalizacja: STG

Re: wasze historie czyli dlazczego jeżdzicie na wózku

Post autor: tiimi83 » 27 maja 2016, 14:04

Skoczyłem niestety kawałek obok, nie tam gdzie sprawdzałem tylko tam gdzie pisało 2m. Sprawa ciągle jest w toku, to pewnie potrwa latami. Co do skoków to skakałem od dziecka, tysiące skoków bo to uwielbiałem.

Awatar użytkownika
robak
gaduła
Posty: 1007
Rejestracja: 16 gru 2009, 15:06
Kontakt:

Re: wasze historie czyli dlazczego jeżdzicie na wózku

Post autor: robak » 27 maja 2016, 14:47

janusz,timi moje pytanie to była zwykła ciekawość mi satysfakcje sprawiała przyjemność z jazdy samochodem . No i miałem wypadek :mrgreen:

janusz84
gaduła
Posty: 667
Rejestracja: 20 sie 2014, 22:31
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie. DK 80.
Kontakt:

Re: wasze historie czyli dlazczego jeżdzicie na wózku

Post autor: janusz84 » 27 maja 2016, 18:41

Robert /robak czasu nie da się cofnąć ,a dobrze że pytasz po to mamy forum .
Jesteś pasjonatem samochodów to wiem z Twoich postów i cieszy mnie to że w tej trudnej sytuacji radzisz se dobrze z jazdą autem i w ogóle, wiele można się od Ciebie nauczyć .Młodość górą .Dziś pojeździłem sporo moim trójkołowcem [DUO] i też mam frajdę . :D

Samotnia
milczek
Posty: 10
Rejestracja: 11 cze 2016, 10:50

Re: wasze historie czyli dlazczego jeżdzicie na wózku

Post autor: Samotnia » 11 cze 2016, 23:04

Ja to do samochodów mam spory uraz ( i przez samochody). Jechałam dwa lata temu z bratem odwiedzić rodziców. Droga powiatowa, piękny wiosenny dzień, na drodze pusto. Przejazd przez mostek, za nim delikatny zakręt w lewo i trochę ostrzejszy w prawo. Przy drodze gęsto tłoczą się drzewa. Mijamy mostek, nagle duży huk, czuję, że auto się zsuwa z drogi i wylądujemy zaraz w drzewkach. Pierwsze uderzenie następuje na wysokości moich drzwi. obraca nas, dochodzi do jeszcze kilkunastu zderzeń z drzwiami. Lądujemy na dachu. Jako pierwsi na miejscu są ratownicy z OSP. Jak przez mgłę pamiętam co się działo, potem straciłam przytomność. Złamane dwa kręgi, spora szansa, że będę jeździła na wózku a nie tylko będę leżała. U brata podobnie. Sporo innych obrażeń. Przyczyna? Wybuchła opona, którą brat kupił niecały tydzień wcześniej. Z auta nie zostaje nic.

ODPOWIEDZ